plener fotograficzny

Plener fotograficzny, warsztaty Perły Trójmiasta. Mieliśmy wymarzoną pogodę.

25 kwietnia 2017 — by Szymon Zduńczyk0

main

plener fotograficzny

Plener fotograficzny, warsztaty Perły Trójmiasta. Mieliśmy wymarzoną pogodę.

25 kwietnia 2017 — by Szymon Zduńczyk0

Plener Perły Trójmiasta – wrzesień 2016

Plener rozpoczął się w Gdyni Orłowie przed wschodem Słońca. Okazało się, że jeden z uczestników jest z Łodzi, a drugi z Norwegii. Pozostali plenerowicze przybyli z okolic.

Na pobliskim parkingu ocena pogody nie wypadła najlepiej. Niebo było całkowicie zachmurzone. Tylko od strony zatoki przezierał promyk nadziei. Jednak pogoda z minuty na minutę dawała szansę na dobre zdjęcia pejzażowe. Ulokowaliśmy się przy kutrach rybackich. Po krótkim instruktażu dotyczącym parametrów naświetlania i techniki fotografowania oczekiwaliśmy na wschód Słońca. Już było wiadomo, że czerwona tarcza wyjdzie zza chmur. Chyba nikt się tego nie spodziewał. Niesamowita, totalna zmiana pogody. Każdy z uczestników cieszył się, że będzie to, co najważniejsze w krajobrazie: ożywcze promienie światła.

Nie było porywistego wiatru, przez co fotografowanie było przyjemnością, a nie udręką. Wiatr nie przewiał wszystkich chmur, przez co niebo było mocno zróżnicowało. Wydawało się, że chmury na różnych wysokościach płyną w różne strony. A może tak było w rzeczywistości? Tego już nie pamiętam. Tego dnia rybacy chyba nie wypłynęli, choć zawsze o tej porze targali skrzynki z rybami. Słonce wyszło zza chmur i nastąpiła prawdziwa uczta dla uczestników pleneru.

2017_04_25_plener_perly_trojmiasta_relacja_0017

Przez te kilka najważniejszych minut fotografowie uwijali się aby zebrać plon tego dnia. Niektórym udzielałem instruktażu, co do obsługi aparatu fotograficznego. Cały czas konsultowałem wyniki fotograficznych poszukiwań. Sam nagrywałem timelapsa, czyli film poklatkowy ze wschodem Słońca za pomocą dwóch aparatów. Nie robiłem zdjęć aby być bardziej dyspozycyjnym dla uczestników ale nie mogłem się oprzeć wykonaniu filmu w przyśpieszonym tempie.

2017_04_25_plener_perly_trojmiasta_relacja_0004

Po godzinie gorączka fotografowania nieco opadła. Przenieśliśmy się bliżej klifu, w miejsce gdzie zwalone były drzewa. Pnie i konary stanowiły przedplan, którego tak fotografowie – pejzażyści mocno potrzebują. Nie przemieściliśmy się pod sam klif, bo to miejsce było zarezerwowane na nocne fotografowanie.

2017_04_25_plener_perly_trojmiasta_relacja_0010

Przyszedł czas na szybki transport do Parku Oliwskiego w Gdańsku. Tam, posililiśmy się i poprowadziłem warsztat z podstaw fotografii, a konkretnie z unikania błędów. W tym samym czasie w Parku Oliwskim odbywał się nasz drugi kurs podstaw fotografii prowadzony przez Andrzeja Leszczyńskiego. Kilku uczestników podchodziło do nas, myśląc, że to ich grupa. W końcu doszło do miłego spotkania mojej grupy plenerowej z grupą podstaw Andrzeja. Teraz wszystko było jasne i rozwiały się wszelkie wątpliwości. W parku było bardzo przyjemnie. Przyroda zatopiła urokliwe alejki we wrześniowym odzieniu. Tutaj spędziliśmy miło 2 godziny na szlifowanie warsztatu. Robiliśmy portrety, rozmywaliśmy na długim czasie potok i wodospad, zastanawialiśmy się nad zastosowaniem głębi ostrości w plenerze. Wczesna pobudka dała się we znaki i wszyscy udali się na odpoczynek i regenerację.

2017_04_25_plener_perly_trojmiasta_relacja_0022
Po południu tego samego dnia spotkaliśmy się w Sopocie aby ćwiczyć fotografię nocną, a konkretnie architekturę. Foto-wyprawa rozpoczęła się wejściem na latarnie morską przy molo. Latarnia jest własnością przyległego szpitala balneologicznego i jest udostępniania turystom. Widok z latarni jest naprawdę uroczy, w odróżnieniu od innych wież widokowych gdy po wejściu widać wszystkie wstydliwe zakamarki miasta. W Sopocie jest inaczej. Okna latarni można było otworzyć i fotografować ulicę Bohaterów Monte Cassino, kościół luterański, zespół wspaniałych budynków z Domem Zdrojowym na czele i w końcu molo z przystanią jachtową.

2017_04_25_plener_perly_trojmiasta_relacja_0006

Po zejściu z latarni dokonaliśmy oględzin sprzedawanych pocztówek aby zainspirować się i czasem skrytykować zdjęcia. Pogoda nam dopisywała. Pojawiły się dramatyczne chmury, które urozmaicały zdjęcia. Udaliśmy się na molo. Tutaj doczekaliśmy zachodu Słońca. Normalnie Słońce kryje się za drzewami i to dość szybko. Będąc na molo, zwiększyliśmy dystans do drzew i otrzymaliśmy piękny zachód. Już samo molo z pobliskim Domem Zdrojowym i wtopionym w niego hotelem Sheraton oraz Grand Hotel, powodowało estetyczne uniesienie. Dominowała biel i ciepło ceglanych dachów. Przy bosmanacie, nieco wyżej od poziomu molo zrobiliśmy sobie pamiątkowe zdjęcie. Zmierzch spędziliśmy na falochronie i marinie, czyli na przystani jachtowej. I znowu biel, biel i jeszcze raz estetyczna biel jachtów, motorówek i luksusowych jachtów motorowych. Żółte światło restauracji na molo, mariny i wnętrz jachtów kontrastowało z niebieskim niebem.

Chcieliśmy już wracać, ale stała się rzecz niesłychana. Ja żyję, nie widziałem takiego widoku. Oto znad toni morskiej zaczął się wznosić… Księżyc. Wydawał się ogromny. Żółty Księżyc i niebieskie morze. Rozpoczęła się walka o uchwycenie naszego naturalnego satelity. Szybka zmiana obiektywu na tele, ruszyły w bój telekonwertery, co kto miał. Fotografowanie utrudniał dość silny wiatr i woda, która co chwilę wdzierała się ponad falochron dając na zimny prysznic. Tym razem fotografowie przegrali ten bój. Widok jednak był wspaniały!

2017_04_25_plener_perly_trojmiasta_relacja_0005

Wróciliśmy na plac przed Domem Zdrojowym. Ulokowaliśmy się przez podświetlaną na kolorowo fontanną. Na wprost piękny dom zdrojowy, po lewej wieża latarni morskiej, po prawej hotel Sheraton. To był nasz cel, fotografować architekturę nocą. Zdążyliśmy przed czasem i udało się jeszcze złapać gasnący powoli granat nieba.

Nie pozostało nam nic innego, tylko udać się do kolejnego i ostatniego celu w tym dniu: klifu w Gdyni Orłowie. Bardzo się obawiałem tego, ponieważ wzmógł się wiatr i zaczęło być nieprzyjemnie. Już w drodze na miejsce, wędrując po plaży uczestnicy pleneru na czele ze mną stracili nadzieję na dobre zdjęcia nocna. Wiało, aż rzucało człowiekiem. Gdy doszliśmy na miejsce spotkała nas bardzo miła niespodzianka: w tym miejscu w ogóle nie czuć było wiatru. To cud! A może po prostu weszliśmy za klif, który nas osłonił. W każdym razie morze falowało i szumiało przy zerowym wietrze. Księżyc, którego próbowaliśmy złapać na molo w Sopocie, rozpanoszył się teraz i zaczął świecić mocnym światłem.

2017_04_25_plener_perly_trojmiasta_relacja_0008

Było tak jasno, że można było czytać książkę. Byłem w tym miejscu kilka razy. Zawsze napotykałem egipskie ciemności, przez co orientacja w terenie i fotografowanie było utrudnione. Mieliśmy ideale warunki do „prasowania” na długim czasie toni morskiej. Poza tym morze odkryło nieco więcej kamieni i każdy plenerowicz mógł znaleźć sobie własny kąt. Niebo było tylko trochę zachmurzone, przez co gwiazdy były dość dobrze widoczne i znowu popełniłem zdjęcia do filmu poklatkowego. Przy dłuższych czasach naświetlania zdjęcia wyglądały jak zrobione w dzień z filtrem ND. To była prawdziwa uczta dla uczestników pleneru!

2017_04_25_plener_perly_trojmiasta_relacja_0026

Przy klifie spędziliśmy czas do godziny 23. Ten dzień dostarczył nam nie lada atrakcji i każdy uczestnik wrócił do siebie z pełną kartą pamięci. Kto by się spodziewał tak wspaniałej pogody i tylu pozytywnych okoliczności dla fotografów.

2017_04_25_plener_perly_trojmiasta_relacja_0002

2017_04_25_plener_perly_trojmiasta_relacja_0007

To nie koniec pleneru. Nazajutrz spotkaliśmy się w Gdyni Babich Dołach, niedaleko lotniska. Naszym celem była niemiecka torpedownia z czasów II wojny światowej ulokowana kilkaset metrów od plaży na otwartym morzu, a raczej zatoce. Znowu ta sama historia: wyjdzie, nie wyjdzie. Każdy uczestnik pleneru bacznie obserwował niebo. Tym razem niebo było mocno zachmurzone i mieliśmy małe szanse na wschód Słońca.

2017_04_25_plener_perly_trojmiasta_relacja_0012

Dotarliśmy na miejsce pokonując klif. Było łatwo, do plaży z regularnym kąpieliskiem prowadziły schody. Na miejscu spotkaliśmy parę fotografów, którzy zajęli strategiczne miejsce. Plenerowicze nie odpuścili. Ustawili się obok nich. Było to najlepsze miejsce. Wiał dość silny wiatr, powodujący wysoką falę. Nie było jednak huraganu zwalającego z nóg.

Na pierwszym planie mieliśmy drewnianą, zmurszałą palisadę. Na drugim planie betonową torpedownię. Bez entuzjazmu ustaliliśmy parametry ekspozycji. Z tego miejsca widać było Półwysep Helski. Również tym razem przyroda sprzyjała nam i powstał prześwit w chmurach. Od razu nastrój się poprawił i przystąpiliśmy do fotografowania. Ja oczywiście robiłem timelapsy, bo nie one ni wymagają znacznej opieki. Ustawiasz i robisz. Dramatyzm na niebie sięgnął apogeum. Czerwone światło przedzierające się przez chmury mocno kontrastowało ze stalowymi chmurami, pasującymi do betonowego budynku wojennego. Po godzinie spektakl zakończył się. Słońce schowało się za chmurami oznajmiając koniec przedstawienia. Znowu wróciliśmy z masą ciekawych zdjęć.

2017_04_25_plener_perly_trojmiasta_relacja_0024

Tego dnia pozostał ostatni punkt programu: warsztaty z kompozycji. Udaliśmy się w okolice Sea Towers w Gdyni – najwyższego budynku w Trójmieście. Bogactwo punktów, linii i płaszczyzn pomagało realizować zadane ćwiczenia – łamigłówki fotograficzne.

Nieco później przenieśliśmy się na bulwar w okolice ORP Błyskawica i Daru Pomorza aby kontynuować szkolenie. Szkolenie zakończyliśmy trochę przed południem, zamykając jednocześnie plener. Podczas pleneru nikt nie czuł się osamotniony.

2017_04_25_plener_perly_trojmiasta_relacja_0020

Na każdym etapie służyłem uczestnikom pomocą w doborze sprzętu, parametrów ekspozycji, miejsca do fotografowania, oceną efektów. Myślę, że nie można wyobrazić sobie lepszych warunków jakie mieliśmy. Pogoda pozwoliła nam na zrealizowanie 100% programu. To był wrzesień. Ostatni dzwonek na fotografowanie bez dzwonienia zębami.

2017_04_25_plener_perly_trojmiasta_relacja_0003

Staram się organizować plenery w ciepłe miesiące aby fotografowanie nie stało się męczarnią i walką o przetrwanie. Aby plener nie przerodził się w obóz surwiwalowy. Plener pozwolił uczestnikom zobaczyć to co już prawdopodobnie widzieli w najlepszej porze do fotografowania. Nie godziliśmy się na żadne kompromisy, przez co wynieśliśmy z warsztatu setki ciekawych zdjęć, bogatsi o nowe doświadczenia.

Zobacz kiedy będzie kolejna edycja tech warsztatów: TUTAJ…

Wszystkie powyższe zdjęcia są stopklatkami z filmu dokumentującego plener.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Social Widgets powered by AB-WebLog.com.